Chcesz poznać AEGEE-Kraków? :) Koniecznie przeczytaj wywiad z naszą Panią Prezydent :)

O tym czym dokładnie jest aeżowy styl życia oraz jak to wszystko tak naprawdę się zaczęło przeczytacie w wywiadzie przygotowanym przez Kubę Szmidę, który rozmawiał z Elą Krótką- Prezydentem AEGEE-Kraków.

Miłego czytania! 🙂

 

Kuba: Witam Panią Prezydent! …

Ela: Witam Pana Jakuba!

K: Zastanawiałem się trochę nad pierwszym pytaniem, ale zadam najprostsze: jak to jest być prezydentem AEGEE-Kraków – jednej z największych anten.

E: Nie wiem, czy to takie proste pytanie… Jest to na pewno coś niesamowitego! Nasza antena cały czas się rozwija, mamy coraz więcej zmotywowanych członków, swoich przedstawicieli na poziomie europejskich, jesteśmy cenieni i rozpoznawani… To pozwala na niekończący się AEGEE-Spirit przez cały czas, daje niesamowitego powera!

Nawet gdy jest ciężko, wystarczy pomyśleć o Was i Waszej chęci działania, żeby uśmiech wrócił razem ze zdwojoną dawką energii!:) Cudownym uczuciem jest świadomość tego, że jest się głową tej całej… organizacji…

K: rodziny!

E: … Tak tak, rodziny! Świetnie to ująłeś! Budujące jeszcze jest podejście innych anten do AEGEE-Kraków! Gdy czyta się wiadomość od członków innych Zarządów o treści „Jak to możliwe, że macie tyle aplikacji na Agorę? Przecież to  niesamowite!” – czuje się ogromną satysfakcję i jednocześnie radość, bo to przecież dzięki Wam. Nikt z nas nie zmusił Was do pisania zgłoszenia, nikt Wam nie kazał, ani nie obiecał czegoś w zamian. Dzięki temu, że chcecie działać i wyjeżdżać, mamy coraz więcej fantastycznych projektów i więcej możliwości, co z kolei jeszcze bardziej Was motywuje – to takie koło zamknięte, pomagające każdemu z nas.

K:  A co tak naprawdę skłoniło Cię do zostania prezydentem? Ktoś Ci to zaproponował czy tak po prostu, sama z siebie przyszła chęć zarządzania tą organizacją?

E: Myśli o zostaniu prezydentem zakotwiczyły się w mojej głowie już parę miesięcy wcześniej. Rozmawiałam także z paroma osobami, szczególnie moim Aeżowym mentorem – Kubą Cwetlerem. Kuba bardzo długo ze mną rozmawiał i pomagał podjąć tą decyzję, ale nie tylko on. Wiele osób pytało się mnie czy zamierzam kandydować, okazywało mi wsparcie. Sama też byłam świadoma, że zrobiłam dużo podczas tego półtora roku. Podczas ostatnich przygotowań do Y vote’a, który odbył się zaraz przed wyborami wiedziałam, że muszę zrobić krok dalej, nie mogę stać w miejscu… Nie mi oceniać czy sobie dobrze radzę czy nie, ale mamy bardzo sprawnie działający Zarząd, który działa razem i dla dobra Organizacji, a nie dla siebie – a to chyba najważniejsze.

K: Dobrze, a teraz cofnijmy się do poprzednich lat. Skąd dowiedziałaś się o AEGEE?

E: Od Kuby, oczywiście. Zaczęłam swoją przygodę od FRESH-a. Był to FRESH koordynowany przez Karolinę Kozioł (merytoryka) i Agnieszkę Szmaję (logistyka). Październik 2012r. Zaczynałam II rok studiów. Z Kubą Cwetlerem znam się od paru lat i bardzo zachęcał mnie do dołączenia, szczególnie po otrzymaniu funkcji Sekretarza. Agę Szmaję już też poznałam i stwierdziłam, że „a, co mi szkodzi pojechać.” Pojechałam – i zostałam.

K: W jakich grupach roboczych wcześniej działałaś?

E: Od razu wstąpiłam do IPWG oraz do grupy PR i bardzo zaangażowałam się w ich działalność. Pociągała mnie jednak praca przy projektach, dlatego dołączyłam do grupy organizującej EuroAraba. Myślę, że to był przełom mojej pracy w AEGEE. Byłam świeżakiem, który mało umiał, ale bardzo się starał. Pomagałam przy logistyce i bardzo wczuwałam się w swoją rolę. Gdy po kilku miesiącach pracy Egipcjanie przyjechali, zaczęliśmy debatować na temat demokracji i wspólnie się poznawać, poczułam ogromną satysfakcję. Miałam poczucie bycia częścią grupy, która wspólnie tego dokonała – to było miejsce dla mnie. Dlatego też współorganizowałam MUN-a, Policy Conference, czy Summera. Co ciekawe zawsze jako PR i logistyka J w samym PR-ze zresztą działałam aż do marcowych wyborów… Miałam przyjemność uczyć się od świetnych PR-ów, czyli Gosi Stasiak i Karoliny Kubali. Sama też zdecydowałam się podjąć trudu koordynacji – AEGEE-Day, MTC, FRESH’a i Y-Vote’a.

K: Rozumiem, wiadomo, bycie prezydentem zajmuje strasznie dużo czasu. Jak sama wspominałaś zebrania zarządowe trwają zawsze do bandyckich godzin..

E: Nieprawda! Ostatnie zarządowe było krótkie! 😉 Zaczęło się o 18-tej, a skończyło o 23-ciej! I piliśmy nawet kakao w przerwie!

K: A Muszalski jadł rosół.

E: Haha, tak. Piliśmy kakao, Mateusz jadł rosół, reszta warzywa na parze… Więc nie jest tak oficjalnie, atmosfera jest raczej sprzyjająca dyskusjom. Oczywiście, początkowo Zarządowe były bardzo długie – kończyły się nawet o 3:30 rano. Kuba Gola rozwoził nas potem autem po Krakowie. Nie raz zasnęłam w czasie trasy i byłam budzona na Krowodrzej Górce. Musieliśmy się nauczyć współpracy i słuchania siebie. Każdy z nas jest inny, ma swoje wizje i pomysły. Teraz jest dużo lepiej, rozmawiamy merytorycznie i szybko dochodzimy do konsensusu. Wypracowaliśmy wspólne stanowisko i podejście do pewnych spraw, co bardzo ułatwia pracę. Co więcej, wzajemnie bardzo się wspieramy. Nie funkcjonujemy jako sześcioosobowa banda, której dano coś do zrobienia, tylko jako grupa, która zna ciążącą na niej odpowiedzialność i pomaga innym. Nie jest tak, że Iwonka zajmuje się budżetami, Kasia patronatami, a reszta nie pyta co i jak. Staramy się wspólnie znaleźć nowe rozwiązania i wzajemnie sobie doradzać. Paradoksalnie, najdłużej przez to pół roku chyba rozmawialiśmy o 1 projekcie.. ale to zobaczycie za parę tygodni J

K: A nie było początkowo problemów związanych z tym, że połowa Zarządu miała stosunkowo krótki staż w AEGEE?

E: Nie. Owszem, Kasia, Marianka i Mateusz byli uczestnikami FRESH-a XIX, którego  koordynowałam – wciąż śmiejemy się, że są moimi FRESH-ynkami. Jednakże każdy z nas był świetnie przygotowany do swojej roli. Mieliśmy swoje pomysły i szybko zaczęliśmy przystępować do ich realizacji.

K: Nie masz problemów z łączeniem funkcji prezydenta z obowiązkami na studiach…?

E: Owszem, czasem jest ciężko. Na MTC np. pisałam swoją pracę licencjacką. Na marginesie znalazłam w niej później ciekawe sformułowania, które były sprawką Kuby Polasika, którego serdecznie pozdrawiam. Jednakże trzeba dobrze ustawić swoje priorytety, wiedzieć co trzeba zrobić już teraz, co można zostawić na jutro. Czasem należy być przygotowanym na brak snu, ale ogarnąć można wszystko J

K: A nie masz problemów także z łączeniem tego wszystkiego z życiem prywatnym? Bo wiadomo nie da się żyć tylko studiami, robotą, AEGEE i innymi obowiązkami.

E: Tu ponownie wkracza kwestia priorytetów – mam szczęście, że ludzie mi bliscy raczej rozumieją czym jest dla mnie AEGEE i nie denerwują się jak mówię, że mogę spotkać się z nimi za tydzień J a tak serio – wszystko można połączyć, jeśli się chce.

K: Jakie masz plany na przyszłość? Czy zamierzasz ponownie kandydować na prezydenta? Czy zamierzasz dalej działać w AEGEE.

E: W AEGEE będę na pewno, nie wyobrażam sobie odejść od życia anteny dzień po skończeniu kadencji. Nie będę starać się o reelekcję – należy dać szansę kolejnej osobie. Jednakże mam nadzieję, że uda mi się dostać do Rady Kontrolnej, co pomoże mi nadal być blisko Organizacji. Nadal chcę się udzielać, być z Wami – tak szybko mnie się nie pozbędziecie! 😉

K: Ależ nawet by mi to do głowy nie przyszło! Jaki wpływ na pozycję studenta na rynku pracy ma działalność w AEGEE? Zwłaszcza jeśli sprawuje się ważną funkcję w zarządzie?

E: Działalność w AEGEE naprawdę jest baardzo pomocna. Przekonałam się o tym nawet na rozmowie kwalifikacyjnej, aby dostać pracę w Disneylandzie na wakacje! Pytano się mnie o Organizację, projekty, działania… AEGEE jest pewnego rodzaju marką i to bardzo rozpoznawalną. Pracodawcy zdają sobie sprawę z tego, że mamy wiedzę praktyczną – której na studiach nie można posiąść. Gdyby ktoś dwa lata temu powiedział mi, że będę wiedzieć jak napisać invitation letter dla Ukrainki chcącej przyjechać do strefy Schengen, czy że odważę się napisać prośbę o patronat honorowy do przedstawicielstwa ONZ w Polsce, bądź też zrozumiem zawiły język wniosku do NBP – nie uwierzyłabym. A dla nas obecnie, to coś naturalnego, z czym stykamy się na co dzień. I to jest nasza przewaga nad innymi. Dlatego moja rada – działajcie! J

K: Wracając do Twojej przyszłości. Bierzesz pod uwagę działalność w AEGEE na poziomie europejskim? Ponieważ wiele osób które wcześniej sprawowały ważne funkcje w swojej macierzystej antenie AEGEE potem przeskakiwały na poziom europejski. Nie zamierzasz tego zrobić?

E: Nie zamierzam, aczkolwiek bardzo cenię europejski poziom działalności. Poczułam to dość mocno na Agorze w Patrze, gdzie byłam delegatem i bardzo mnie to zainteresowało… Ale będę już na piątym roku, czas poszukać pracy. Może gdybym dołączyła do AEGEE już na pierwszym roku wszystko potoczyłoby się inaczej… J

K: Dobrze, a więc teraz jedno z trudniejszych pytań. Powiedz mi proszę jedną rzecz z której jesteś najbardziej dumna, która dokonała się za twojej kadencji w AEGEE i jedna rzecz której najbardziej żałujesz.

E: To nie czas na podsumowania. Zapytaj mnie o to za pół roku, gdy zakończymy kadencję J

K: Ale kadencja już troszkę czasu trwa..

E: Tak, pół roku. Jesteśmy po trzech miesiącach wakacji, w czasie których mocno skupialiśmy się na tym, co chcemy zrobić w tym roku akademickim i co po sobie zostawić. Pierwsze trzy miesiące były wdrażaniem się, uczeniem pewnych rzeczy i kończeniem dzieła, które rozpoczął poprzedni, fantastyczny Zarząd. Dziewczyny były rewelacyjne i przekazały nam Organizację w punkcie szczytowym, mam nadzieję, że za pół roku kolejny Zarząd będzie mógł powiedzieć to samo. Na chwilę obecną to nie czas podsumowań, tylko dalszej pracy i pokazania, że AEGEE-Kraków to najlepsza antena w Europie J

K: Bardzo ładnie wybrnęłaś z pytania, po którym miałem nadzieję na prawdziwe zamieszanie w Organizacji!

E: Haha! No dobrze. Mamy najlepszy Zarząd, wszystko zawsze idzie po naszej myśli i nie ma żadnych potknięć J

K: I ogólnie cała antena jest najlepsza!

E: Tak, oczywiście, że tak! AEGEE-Kraków jest fantastycznym oddziałem, posiadamy masę ambitnych członków posiadających potencjał, który mam nadzieję się nie zmarnuje.

K: A nasza organizacja cały czas się rozrasta. Teraz zbliża się kolejna edycja FRESH-a, który być może trzeba będzie robić w dwóch turach, z uwagi na coraz większą popularność AEGEE-Kraków..

E: Zobaczymy – wszystko okaże się w ciągu najbliższych tygodni. Ale zdradzę, że codziennie przychodzą zapytania o to, jak dołączyć do AEGEE-Kraków i pojechać na FRESH-a J To daje nam ogromna dawkę motywacji! J

K: I oby tak dalej! Jeszcze jedna kwestia… Czy myślicie o zorganizowaniu Agory w Krakowie?

E: Ohhh… Bolący temat, marzenie wielu pokoleń i niespełniony sen. Owszem, myśleliśmy o tym. Wiemy, że mamy potencjał, CD nas wspierało, podobnie jak inne anteny. Niestety, Kraków nie udźwignąłby takiego przedsięwzięcia. I to nie nasza antena, a miasto – nie posiadamy odpowiedniego zaplecza logistycznego. Co ciekawe, wszyscy nadal mają nadzieję, że spróbujemy. Nawet wczoraj znajomy z jednej z zagranicznych anten pytał się mnie na skypie czy o tym myślimy. To bardzo budujące, ale jednocześnie irytujące. Mamy fantastycznych Aeżaków, którzy sami o tym mówią i o to pytają – jak Ty teraz. Samo podejście do takich kwestii bardzo się zmieniło. Gdy przyszłam do AEGEE 2 lata temu nie miałam pojęcia czym jest Agora, jaki jest jej sens i struktura. Teraz członkowie całkowicie nowi próbują swoich sił i piszą aplikacje. Do Patry pojechały 23 osoby, teraz mamy 32 pozytywnie rozpatrzone aplikacje. Wiemy na czym polega projekt statutowy i chcemy go robić, ale… musimy poczekać na lepszy moment, w którym logistyka Krakowa na to pozwoli.

K: To może jakieś inne wydarzenie? Na przykład net met?

E: NWM był w Krakowie na jesień 2012r. Pisaliśmy aplikację, ale Warszawa wygrała z nami jednym procentem. Może i lepiej – teraz czas na inne anteny, które nie organizowały tego przedsięwzięcia od lat. Ale nie martwcie się – nie pozwolimy Wam się nudzić! 😉

Kuba: Trzymam za słowo i dziękuję za wywiad!

Ela: Ja również! Do zobaczenia już nie długo!  I niech moc #yolo będzie z Wami 🙂