GŁÓD DOŚWIADCZEŃ

Ostatnio płakał oglądając wideo z TEDx-u Mai Włoszczowskiej, kiedy opowiadała o swojej walce o powrót do sportu po ciężkiej kontuzji i straconej pozycji lidera podczas Mistrzostw Świata. Miała szansę na medal, a zabrakło 20 cm. Ona traktuje to jako jedno ze swoich największych zwycięstw.

On wzrusza się często. Kiedy słyszy coś, co go  dotyka. Coś, co działa na niego inspirująco. Kiedy słyszy, że ktoś jest w stanie powiedzieć mu o trudnych doświadczeniach. Dostrzega w tym nadzieję.

Kiedy ustanawiał nieoficjalny rekord Polski  w biegnięciu maratonu tyłem, pierwsza łza pojawiła się na  21 km.

żródło zdjęcia: kamilbabel.pl

PIERWSZA KAWA

Rok 2011. Kamil jest uczniem I LO w Piotrkowie Trybunalskim. Bardzo nieśmiałym, wstydzi się ludzi. Woli działać niż mówić. I tak podejmuje inicjatywę. Bierze udział w facebookowym konkursie, by wygrać bilety na organizowany w Łodzi TEDx. Styczności z grafiką komputerową nie miał nigdy, ale plakat projektuje. I wygrywa. Nagrodę pocieszenia, bo w konkursie wzięły udział 2 osoby. Jedzie do Łodzi. To tam po raz pierwszy zbiera się na odwagę. Słucha prelekcji o tym, że po kawie ludzie są wobec siebie bardziej przyjaźni. Wypija swoją pierwszą w życiu kawę. Podchodzi do prelegenta, zaczyna rozmowę. To tam spotyka przypadkiem dziewczynę, która należy do tamtejszego oddziału AEGEE i opowiada mu różne rzeczy na temat organizacji studenckich. Kamil słucha. Słowa o organizacji długo w nim kiełkują. Po maturze postanawia spróbować i doświadczać tego co usłyszał. Postanawia, że będzie podejmował każdą możliwą inicjatywę, będzie chodził na każde spotkanie, wykorzysta każdą nadarzającą się okazję. Na studiach stanie się jednym z członków AEGEE-Kraków. Długo później, podczas naszej rozmowy powie, że to był punkt zwrotny w jego życiu. Dziś ma 25 lat. Sobie młodszemu powiedziałby, że warto próbować. Że najważniejszym, to się nie bać.

BADACZ

Fundacje, w której pracuje Kamil tworzy kilkanaście osób.  Jako Poland Business Run organizują bieg charytatywny, z którego dochód przeznaczany jest na pomoc osobom niepełnosprawnym. 10 osób organizuje bieg w 8 polskich miastach. Dochód w ostatnim roku: 1 600 000 zł. Wniosek? Można zrobić wszystko, nawet jeśli w teorii wydaje się to niemożliwe. Kiedy Kamil organizuje pierwszy bieg niewiele mówi o tym co robi. Zespół też nie dopytuje. A Kamil działa.  Po swojemu, skrupulatnie, przemyślanie. Po wszystkim zaproponowano mu stanowisko Project Managera, w którym sprawdza się idealnie. Jego recepta na efektywność pracy to świadomość swoich wad i zalet. Uważa się za nieśmiałego. Introwertyk. I taki to człowiek, raczej zamknięty w sobie. W 2017 roku zostaje finalistą Polski w konkursie mów inspirujących. Żartuje, że woli występować publicznie niż rozmawiać twarzą w twarz, bo wtedy może się przygotować i nikt mu nie przerywa.

Po szkoleniu w Polskiej Szkole Trenerów wynosi ważną umiejętność. Dochodzi do wniosku, że jest typem badacza, że potrzebuje czasu, by przeanalizować sytuację, że jest bardzo dokładny, że ważne są dla niego fakty. Wie, które umiejętności musi podszkolić. Nie potrzebuje usprawiedliwiania się marnym “tak mam, i już”. Akceptuje i zmienia. Nie chce stać w miejscu. Bo stagnacja zabija.

CEL

Na 22 urodziny Kamil decyduje, że nie potrzebuje prezentów. Niedługo wcześniej w Fundacji  poznaje Piotrka, chłopaka bez ręki, za to z wielkim marzeniem o protezie. Kamil postanawia pomóc. Pomysł jest  prosty, wpis na blogu i Facebooku, by zamiast życzeń wysłać kilka złotych na konto Fundacji i potwierdzenie przelewu. W zamian za zebranie 700 zł  Kamil postanawia dokonać czegoś na pozór niemożliwego. Pobiec maraton tyłem. Plan jest taki, żeby biec 42 km. Wytłumaczenie jeszcze bardziej racjonalne, pewien człowiek przebiegł kiedyś maraton żonglując. Kamil biega od lat, zaczęło się od wspólnej inspiracji, by pobiec i zebrać pieniądze na akcję 42 Do Szczęścia. Więc i teraz się uda. 4 km przed końcem ktoś z obsługi krzyczy, że pozostało 37 minut do zamknięcia biegu. Szybka kalkulacja i wniosek: nie zdąży. Ale 30 sekund przed oficjalnym zakończeniem maratonu, Kamil przebiega linię mety. Pierwszą osobą, która mu gratuluje będzie Mateusz Banasik, który cały bieg utrwali na filmie. Zanim to nastąpi, Kamil upadnie na ziemię, nie będzie w stanie wstać o własnych siłach. Łydki, twarde jak kamienie, wciąż pulsują, nawet w namiocie medycznym, gdzie Kamil nabiera sił. Tego samego wieczoru spotka się z przyjaciółmi, wśród których wielu to członkowie AEGEE, by uczcić sukces. Dostanie owacje na stojąco, ale tego już nie zapamięta.

Duży wysiłek powoduje, że nasz mózg zaczyna wydzielać ogromne ilości endorfin. Przede wszystkim, żeby zmniejszyć odczuwanie bólu. I naturalnie, nasz organizm działa tak, by endorfin wydzielić jak najwięcej. Dlatego ludzie podczas maratonu śmieją się albo płaczą. Pierwsza łza Kamilowi popłynęła na 21 km. Następnego dnia o 11 obudził się ze łzami w oczach.

SENS

Zaczynając studia, Kamil zgodnie ze swoją maturalną obietnicą, zaczyna szukać. I tak natrafia na krakowski oddział AEGEE. Idzie na Spotkanie Ogólne, ktoś po wszystkim do niego podchodzi, zagaduje. Dziś Kamil mówi, że wtedy ta rozmowa, która przyczyniła się do dołączenia do organizacji, była jednym z ważniejszych momentów w jego życiu. I tak się zaczęło. Najpierw grupa PR, którą Kamil powitał słowami, “chciałbym robić PR, ale nie wiem, co to jest”, potem grupa IT. Trwa to już 6 lat.  I niezmiennie, najważniejsi i najpiękniejsi są tu dla niego ludzie. Dzięki AEGEE nabiera mnóstwo nowych umiejętności, to tu rozpoczyna swoje pierwsze projekty, tu po raz pierwszy jedzie autostopem, tu uczy się pracy z ludźmi. Ale nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie jego przyjaciele, których poznaje w AEGEE i gdyby nie ich postawy. To Kamil ceni najbardziej – tu każdy jest inny, ale ma wspólny mianownik: chce czegoś więcej. Są ludzie, którzy piszą książki, skaczą na bungee, jeżdżą autostopem. Ale w tym wszystkim szukają nowych możliwości. To im Kamil mówi o swoich najbardziej szalonych pomysłach. A ich reakcja zawsze jest taka sama – “zróbmy to, zanim dotrze do nas, że to bez sensu”. Kamil postanawia pewnej wiosny kupić używany samochód i jechać w podróż. Mówi o tym Grześkowi Górzyńskiemu, a jego odpowiedź jest prosta- “dokąd jedziemy?”

Pojechali do Gruzji. Trzema samochodami, niepierwszej nowości. Wojna w Turcji, zamknięcie granicy i trzy awarie nie stanęły na przeszkodzie. Dotarli. Musieli, bo przecież powiedzieli, że im się uda. A wypowiedziane marzenia, mają dużą moc.

Poland Business Run – Georgian Job – Wstępna Trasa Wyprawy

ROWER

Po Krakowie na co dzień podróżuje rowerem. Rower wiele mu zresztą uświadomił. To dzięki niemu czuje prawdziwą swobodę. Jest wolny, nie frustruje się stojąc w korkach. Od nikogo nie musi być zależny. To on ma kontrolę nad sytuacją. Rower daje mu też mnóstwo możliwości.

Dwa tygodnie temu podczas podróży BlablaCarem pewna dziewczyna zapytała Kamila o maraton, który przebiegł tyłem. Wtedy uświadomił sobie, że od 3 lat mówi o tym samym, że nie zrobił od tej pory  w swoim życiu nic nadzwyczajnego. Okazja przyszła sama. Fundacja Poland Business Run na zbudowanie Centrum Rehabilitacji potrzebowała 57 tys złotych. Kiedy do końca zbiórki pozostaje 48 godzin i około 40 tysięcy do zebrania, Kamil postanawia znaleźć nowe wyzwanie. I tak za dwa miesiące, w połowie czerwca w ciągu 24 godzin chce przejechać minimum 114 km rowerem siedząc tyłem do kierunku jazdy. Nawet nie bierze pod uwagę tego, że może mu się nie udać. Chce walczyć.

WYBORY

W 2014 roku Kamil startuje w wyborach na Prezydenta AEGEE Kraków. Drugą kandydatką jest Ela Krótka. Ela, po bardzo dobrze odebranym projekcie YVote, wygrywa wybory. Kamil, w przeciwieństwie do wielu poprzedników, po przegranej nie wycofuje się z życia organizacji. Niedługo później, zwalnia się stanowisko sekretarza Zarządu, którego Prezydentem miał być Kamil. Sam decyduje się na wzięcie udziału w wyborach i współpracę z byłą “konkurentką”. Tym razem wygrywa.

Najgorsze uczucie w życiu według Kamila? Żal, tylko dlatego, że nie miało się na tyle odwagi, by spróbować. On nie żałuje żadnej swojej decyzji. Dziś jest spełniony, mimo że nie zawsze wszystko układało się dokładnie tak, jak to zaplanował. Nie zawsze wybór jednej możliwości, ogranicza drugą. Przeciwnie, często otwiera przed nami nowe szanse. Najważniejsze, by je wykorzystać i próbować. Swoim młodszym kolegom opowiedziałby o pewnym profesorze, który chodził na różne wykłady i robiąc notatki dzielił stronę na dwie części. Na jeden zapisywał notatki z wykładu, a na drugiej, co dzięki tej wiedzy może zrobić w swoim życiu. Nieważne, co się robi – czy jest to praca, wolontariat, korepetycje, taniec czy żonglowanie. Ważne, by zaangażować się w to w całości. I iść do przodu. Bez pierwszego kroku nie uda się przebiec mety.

Wywiad przeprowadziła Edyta Gawlak