Pierwsza praca na studiach? Możliwe!

Wywiad z przedstawicielkami firmy rekrutacyjnej Hays Poland: Agnieszką Put oraz Dorotą Staniczek.
Prowadził Mateusz Gierczak, Europejskie Forum Studentów AEGEE-Kraków 

AEGEE-Kraków: Kończy się rok, przed nami okres noworocznych postanowień. Pewnie wielu studentów zdecyduje w tym czasie, że w najbliższym roku chciałoby pójść do swojej pierwszej poważnej pracy. Jesteście Państwo specjalistami, jeśli chodzi o rynek pracy. Czy myślicie, że przeciętny krakowski student ma duże szanse na realizację takiego postanowienia w najbliższym roku?

 

 

Hays Poland: Myślę, że jak najbardziej. Przykładowo w tej chwili prowadzimy rekrutacje dla klientów międzynarodowych, którzy poszukują pracowników do obsługi klientów ze Stanów Zjednoczonych. Praca zazwyczaj odbywa się od godziny 13:00 lub 14:00, więc jest to szansa na pogodzenie pracy nawet ze studiami dziennymi. Co do studentów zaocznych, elastyczność jest, można powiedzieć, stuprocentowa. Nie ma żadnych problemów. Zazwyczaj podstawowym wymogiem jest znajomość języka angielskiego i chęć do pracy. I tak naprawdę to jest to, czego my poszukujemy, co weryfikujemy w trakcie rozmów z kandydatami. Jeśli chodzi o godziny pracy to są możliwości w godzinach popołudniowych, w standardowych (porannych), w niepełnym wymiarze godzin, czy nawet w weekendy. Myślimy, że elastyczność ze strony pracodawców w Krakowie jest naprawdę spora.

 

Co ciekawe zaraz po Nowym Roku po okresie sesji, czyli luty-marzec, to czas w którym duża część pracodawców rozpoczyna rekrutację na staże i praktyki. Zwykle trwają one dwa lub trzy miesiące, są bardzo elastycznie dopasowane do studentów i ich grafików na uczelni, co daje im tak naprawdę później możliwość, już po okresie sesji letniej, podjęcia pracy w pełnym wymiarze godzin. Jest to więc bardzo dobry moment, żeby w taki spokojny sposób poważną karierę zawodową rozpocząć.

Pewnie wielu studentów zastanawia się, czy ich umiejętności są na wystarczającym poziomie, aby aplikować do poważnej pracy. Często wychodzimy z uniwersytetów z myślą, że tak naprawdę niewiele umiemy i że ciężko nam będzie dostać profesjonalną pracę. Być może niektórzy chcieliby się nieco lepiej przygotować do tego momentu i popracować nad swoimi umiejętnościami.

W ostatnich latach mówi się dużo o tym, że poza twardymi umiejętnościami jak obsługa programów i narzędzi, kluczowe dla kandydatów mogą być umiejętności miękkie. Czy z Państwa doświadczenia rzeczywiście są one ważniejsze niż te twarde umiejętności nabywane na uczelniach?

Z naszych obserwacji, na początku kariery podstawowym wymogiem, który pozwala na przejście dalej w rekrutacji, jest przede wszystkim znajomość języka angielskiego – przynajmniej w stopniu, który umożliwia swobodną komunikację. Mniej więcej poziom B2 jest takim minimalnym poziomem, ponieważ umożliwia on obsługę klientów zagranicznych. To jest coś, do czego my na pewno zachęcamy w nowym roku – żeby szlifować angielski i też obyć się trochę z tym językiem mówionym. Żeby po prostu nie bać się mówić. Zazwyczaj każda rozmowa rekrutacyjna albo jest w całości prowadzona w języku angielskim albo jest moment przejścia na ten język, co często jest stresującym etapem dla osób, które z tym językiem na co dzień nie pracują. Często też widzimy, że takie osoby zaniżają swoje umiejętności i słyszymy to w trakcie rozmów z nami. Myślę, że kluczowe jest tutaj pewnego rodzaju obycie z językiem.

 

Natomiast co do kompetencji miękkich, na pewno są to kompetencje ważne. Pozwalają one się wyróżnić na różnych etapach rekrutacji, szczególnie w trakcie Assessment Center, ale też w trakcie rozmów behawioralnych. To jest coś, co może być naszą kartą przetargową do otrzymania oferty pracy. W momencie, w którym kilka osób ubiega się o to samo stanowisko, wszystkie mówią po angielsku, wszystkie są studentami po adekwatnym do tego stanowiska kierunku studiów, to jednak umiejętności komunikacyjne i bardzo często umiejętność pracy w zespole, będą tym co przekona w ostateczności pracodawcę do złożenia oferty pracy akurat tej, a nie innej osobie. Należy równolegle rozwijać zarówno umiejętności twarde jak i miękkie. Twarde stanowią bazę, na podstawie które dostaniemy możliwość rozmowy, natomiast miękkie będą tą wisienką na torcie, która pozwoli skraść serce pracodawcy.

Państwo w swojej pracy rozmawiacie z ogromną ilością studentów ubiegających się na różne stanowisku. Jakich umiejętności najczęściej brakuje kandydatom wchodzącym na rynek pracy. Czy poza językiem angielskim jest jeszcze coś, na co warto zwrócić szczególną uwagę, przygotowując się do pierwszej pracy?

 

Wydaje nam się, że są takie dwa szczególnie uniwersalne i potrzebne obszary, których brakuje. Z umiejętności technicznych, warto przyjrzeć się szczególnie pakietowi MS Office. Bardzo często w korporacjach wykorzystywany jest Excel i PowerPoint. Istotniejszy wydaje się Excel, ponieważ spora część kandydatów miała kiedyś z nim styczność, na przykład w liceum, ale w sytuacji, w której na rozmowie kwalifikacyjnej muszą np. zedytować w Excelu prostą tabelę, czy wykonać podstawowe obliczenia, to nagle pamięć zawodzi, więc warto nad tym popracować przed pójściem na rozmowę.

 

Poza tym, co też jest istotne, to tak naprawdę takie szczere podejście do rozmowy. Widzimy, że tego czasami brakuje. Są duże różnice w tej kwestii pomiędzy rozmowami z osobami z dłuższym stażem pracy, a osobami, które dopiero wchodzą na rynek. Chodzi o to, żeby na przykład informować o tym, że bierze się udział w innych procesach rekrutacyjnych. To jest normalne, że rozmawia się z różnymi pracodawcami, więc warto też o tym mówić.

Bardzo istotne jest także dobre przygotowanie do rozmowy. Kandydat powinien wiedzieć na jaką pracę aplikuje, jaki to będzie zakres obowiązków, a także dlaczego na nią aplikuje, dlaczego to jest dla niego interesujące. Gdy kandydat zgłasza się na sto różnych ofert pracy, a potem mamy sytuację, w której nie wie do jakiej firmy to CV wysłał, to jego szanse ogromnie maleją. A być może jest to świetny kandydat na tę rolę, tylko po prostu się nie przygotował. Każdy pracodawca chce wiedzieć, że chcemy dla niego pracować i to jest też coś, co chce usłyszeć. Chce widzieć zaangażowanie i motywację, bo czasem mimo niedoboru jakichś konkretnych umiejętności może dostrzec, że w osobie jest potencjał i chęć do nauki, i to jest właśnie szansa dla kandydata.

Wydaje się, że jeśli chodzi o Kraków, chyba najwięcej możliwości stwarza branża finansowa. Wiele centrów biznesowych oferuje pracę w tym właśnie obszarze. Jakie rady przekazaliby Państwo osobom, które studiują kierunki związane z finansami, z ekonomią i chciałyby się w tej ścieżce finansowej odnaleźć?

 

No właśnie, warto przede wszystkim, żeby te osoby się zastanowiły, który obszar konkretnie z finansów czy z księgowości ich interesuje. Żeby przeanalizowały sobie, jaka jest potencjalna ścieżka kariery na danym stanowisku i zweryfikowały, czy jest to zgodne z ich oczekiwaniami. Bo jeżeli mamy studenta ekonomii, który może rozpocząć pracę w tej branży, ale na 15 różnych stanowiskach, to warto, żeby on od razu zaczął starać się o pracę w tej konkretnej dziedzinie, która go interesuje, np. audycie, a nie aplikował też na księgowego czy finansistę w banku. To powinna być przemyślana decyzja już od początku, więc to byśmy tym studentom doradzali. Często ta pierwsza praca wpływa na całą naszą dalszą ścieżkę kariery. Warto więc pytać znajomych, którzy mieli już praktyki czy rozpoczęli pracę w takich firmach o to, co oni tak naprawdę robią na swoim stanowisku. Angielskie odpowiedniki nazw stanowisk brzmią dumnie, a tak naprawdę są to często proste, transakcyjne, procesowe role, które tak naprawdę w najbliższym czasie zostaną albo zautomatyzowane, albo przeniesione chociażby do Indii. Taki trend widzimy. Warto patrzeć troszkę dalej, patrzeć na dalszy rozwój, a nie tylko zaakceptować pierwszą lepszą ofertę pracy, bo taka się w tym momencie nadarzyła.

 

Wśród czytelników jest zapewne dużo osób, ceniących sobie międzynarodowe znajomości i przyjaźnie. Co powinni zrobić, aby rozpocząć karierę, w której będą mogli pracować w takim środowisku?

 

Na pewno zaczynając już od analizy samego ogłoszenia, na które się aplikuje, to zweryfikować na jakim poziomie jest wymagany język. Zwróćmy uwagę, gdy widzimy, że jest wymagany więcej niż jeden język. To daje nam informację, że faktycznie będziemy współpracować z partnerami z różnych rynków, z Francji czy z rynków niemieckojęzycznych, które w tym momencie są najpopularniejszymi rynkami w Krakowie, jeśli chodzi o obsługę klienta. To już nam powinno dać taką świadomość, że ten język będzie wykorzystywany, więc pewnie osoby, z którymi będziemy współpracować są obcokrajowcami. Dalsza możliwość weryfikacji jest w trakcie rozmowy rekrutacyjnej. Trzeba dopytywać rekrutera: kto będzie moim bezpośrednim przełożonym, z kim będę miał na co dzień kontakt, w jakich kwestiach nasz kontakt będzie się odbywał, czy to będzie kontakt telefoniczny czy mailowy. To już nam daje obraz samego stanowiska i taki podstawowy zarys, czy to będzie bardziej stanowisko back-office’owe, procesowe czy jednak będziemy mieć realną styczność z tym klientem na co dzień. Będzie to też dla nas podpowiedzią, czy to będzie dla nas po prostu interesujące stanowisko.

 

Poza tym, w Krakowie warto zwrócić uwagę na rozmiar firmy oraz jej pochodzenie. Często z jednej strony te najbardziej rozwinięte firmy mają wielu pracowników, zatrudniają wielu obcokrajowców wewnątrz firmy, gdzie na co dzień nawet przy kawie możemy porozmawiać w języku obcym. W tym samych firmach może się to jednak wiązać z tym, że hierarchia kontaktu będzie bardzo rozbudowana i tak naprawdę możemy mieć tylko kontakt w języku polskim, z naszym przełożonym, który siedzi obok. A tak naprawdę nawet tego języka angielskiego nie będziemy wykorzystywać w języku mówionym. Ale już przypadku firm, które stosunkowo niedawno weszły do Krakowa albo bardzo mocno rozwijają swoje zespoły, czy przenoszą procesy z zagranicy – te firmy na pewno w dużej mierze będą umożliwiać chociażby szkolenia międzynarodowe. Na pierwsze miesiące będą wysyłać pracowników do swoich głównych siedzib zagranicą, gdzie będziemy od nich przejmować obowiązki, pracować z lokalnymi pracownikami w głównej siedzibie i wtedy zarówno będzie szeroki kontakt z kulturą, jak i z językiem. Taką firmą jest np. Universal Investment – firma z branży finansowej, otwierająca oddział w Krakowie, która dokładnie w taki sposób zamierza szkolić swoich pracowników – dając im możliwość wyjazdu do siedziby głównej we Frankfurcie. (Gorąco polecamy weryfikację ofert pracy w tej firmie na specjalnie przeznaczonej do tego stronie internetowej: https://www.hays.pl/jobs/universal-investment/center-in-cracow/index.htm)

Reasumując, trzeba sprawdzać oferty pracy pod kątem tego, czy są wymagane też inne języki lub czy dalej w firmie pojawiają się oferty pracy dla osób z innymi językami. Bo oznacza to, że w takiej firmie powinno pracować wielu obcokrajowców. Pamiętajmy też o dopytywaniu o te kwestie w trakcie rozmowy o pracę, bo często z tego wynikają nieporozumienia. Często kandydaci z tego powodu zmieniają pracę, bo mieli inne oczekiwania, a później okazuje się, że zapominają języka, bo na co dzień nie jest on przez nich wykorzystywany. Nie zapominajmy też, o weryfikowaniu czy pojawiają się nowi gracze na rynku, którzy mogą być dla nas ciekawą szansą.

Chciałbym zapytać jeszcze o działalność w organizacjach studenckich. Jak to wygląda z perspektywy pracodawcy? Mówi się o tym, że jest to doceniane, bo jest to pierwsze doświadczenie, nauka współpracy w zespole, nabywanie umiejętności miękkich. Czy to ważny element z perspektywy pracodawcy?

 

Jest to coś, co na pewno pomaga, punkt w CV, który pozwoli wyróżnić kandydata.

Każdego roku, gdy kończy się rok akademicki, uczelnie opuszcza z dyplomami kilkuset lub nawet kilka tysięcy studentów. Teoretycznie każdy z nich powinien posiadać te same umiejętności po studiach. W związku z tym pojawia się pytanie: jak pracodawca ma rozróżnić na podstawie CV, którego kandydata zaprosić na rozmowę?

Trzeba się wyróżnić i jednym ze sposobów, jak to zrobić, jest właśnie działalność w organizacjach studenckich. Zauważamy, że jest to przejaw pewnej proaktywności i inicjatywy, że jednak poza studiami kandydat czy student miał ochotę angażować się w dodatkowe działania. Jest to pozytywnie postrzegane przez pracodawców, ponieważ pokazuje też, że miał okazję rozwinąć swoje umiejętności organizacyjne. Bardzo często organizacje studenckie współpracują z firmami międzynarodowymi, więc tak naprawdę ich członkowie mieli okazję doświadczyć takiego pierwszego “obycia” z biznesem. Nie ukrywamy też, że odnosimy wrażenie, że bardzo często organizacje studenckie, szczególnie międzynarodowe, umożliwiają poznanie studentów, którzy przyjechali do nas studiować z zagranicy. Więc przy okazji jest to też taka ekspozycja na międzynarodowe środowisko, co daje szansę na używanie języka obcego w takich przyjaznych, koleżeńskich warunkach. A to na pewno pomoże takim studentom fajnie się zaprezentować na przyszłej rozmowie kwalifikacyjnej. Widzimy więc wiele korzyści.

Dziękuję serdecznie za rozmowę.