Poznaj Aeżaka! Wywiad z Kamilem Bąblem

Dzisiaj mamy dla Was wywiad z naprawdę wyjątkowym Aeżakiem! Kamil kocha biegać, ale dla Kamila normalne maratony stały się nudne, dlatego postanowił przebiec 42 km i 195 m tyłem! A to tylko jedno z wyzwań, które bezustannie podejmuje. Kamil to człowiek, który nie potrafi nic nie robić i na każdym kroku podnosi sobie poprzeczkę czym motywuje naszych członków, żeby robili to samo :).

fot. Natalia Porzycka

 

Działasz w AEGEE od trzech lat. Jak się to wszystko zaczęło?

Strasznie długa historia. W największym skrócie: Kiedy przyszedłem na studia, chciałem robić coś więcej. AEGEE obiło mi się o uszy już wcześniej, więc po ciężkich próbach fonetycznego wygooglania tego akronimu, trafiłem na stronę AEGEE-Kraków. Tam znalazłem informację o czwartkowym Spotkaniu Ogólnym. Poszedłem raz, poszedłem drugi. Nie było to nic nadzwyczajnego. Po drugim Ogólnym stwierdziłem jednak, że pójdę na grupę roboczą ds. PR, koordynowaną wówczas przez Gosię Stasiak, odbywającą się w poniedziałki, w znanym swego czasu lokalu na Straszewskiego. Łącznie z koordynatorką była nas trójka. Nie pamiętam, o czym było to spotkanie. Pamiętam jedynie, że Gosia częstowała czekoladkami i że namawiała, aby przyjść na Wigilię Aeżową. Nie wiem, jak dałem się do tego przekonać (to chyba przez te czekoladki), ale poszedłem i wtedy to poczułem…

 

Wśród Aeżaków najbardziej znany jesteś z tego, że przebiegłeś maraton tyłem. Skąd taki pomysł?

Sam do końca nie wiem. Kiedyś przeczytałem o człowieku, który przebiegł maraton tyłem. Stwierdziłem, że skoro ktoś już to zrobił, to jest to jak najbardziej możliwe. Pomyślałem, że kiedyś sam spróbuję. Nie wiedziałem jednak, że ten moment nadejdzie tak szybko.

 

Czego nauczyłeś się dzięki AEGEE?

Dzięki AEGEE nauczyłem się tak wielu rzeczy, że nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić. Najważniejsze cechy i umiejętności, które tu rozwinąłem to zdecydowanie: pewność siebie, spontaniczność, komunikacja, wystąpienia publiczne, tworzenie grafiki komputerowej, bezsenność, języki obce, networking, organizacja pracy, zarządzanie, rozwiązywanie problemów, radość z życia, kreatywność, asertywność, budowanie wizerunku, promocja, kondycja fizyczna (podczas biegania po mieście z torbami pełnymi materiałów promocyjnych) oraz umiejętności kulinarne. Nie mówiąc już o umiejętności przejechania zatłoczoną komunikacją miejską dystansu z Małego Płaszowa na Wolę Justowską (ok. godzina drogi) w pozycji stojącej, „bez trzymanki”, z kilkukilogramowym tortem na rękach.

 

Słyszałam, że odwiedziłeś 13 krajów w ciągu dwóch lat. Jak do tego doszło?

Wszystko przez to, że w AEGEE poznałem Mateusza Banasika. Pewnego, marcowego wieczoru doszliśmy do wniosku, że fajnie byłoby jechać gdzieś autostopem. Zaplanowaliśmy wyprawę, zorganizowaliśmy ekipę i 2 miesiące później siedzieliśmy na Piazza Giuseppe Tartini w Piranie. Wtedy się okazało, że podróżowanie wcale nie jest takie trudne, jak mi się wcześniej wydawało. Po pierwszej wyprawie, kolejne były już coraz łatwiejsze.

 

Dużo piszesz: blog, artykuły, nawet książka. Jakie tematy poruszasz najczęściej i dlaczego?

Najogólniej rzecz ujmując piszę o ciekawym życiu. Poruszam tematy związane z rozwojem, aktywnością fizyczną, przedsiębiorczością, podróżami. Staram się ukazywać możliwości, jakie posiada większość młodych ludzi, a jakich często nie wykorzystują. Dlaczego? Bo ogromną radość sprawia mi moment, w którym ktoś mi mówi: „Kamilu, dziękuję. Dzięki Twoim poradom udało mi się zrobić coś, co od dawna było moim marzeniem”. Mam nawet specjalny folder, gdzie archiwizuję wszystkie emaile i komentarze o podobnej treści. Kiedy mam gorszy nastrój, to sobie je czytam i od razu znów chce mi się działać.

 

Jak znajdujesz czas na to wszystko?

Odpowiedź na to pytanie nie jest zbyt odkrywcza. Nauczyłem się organizować sobie czas i skupiać się na priorytetach. Wykluczyłem ze swojego życia zbędne czynności, jak oglądanie seriali, granie w gry komputerowe czy chociażby przeglądanie stron ze śmiesznymi obrazkami. Czasami trzeba po prostu zrezygnować z wygody, żeby zasmakować prawdziwych przygód.

 

Co dalej?

Na pewno coś wielkiego. Mam kilka mniej lub bardziej nierealnych pomysłów. Jednym z nich jest podróż, jakiej jeszcze nikt nie odbył (a przynajmniej o nikim takim nie słyszałem). Jednak plan wymaga dużej ilości czasu i pieniędzy, a przede wszystkim zgranego i elastycznego zespołu, więc na realizację przyjdzie jeszcze poczekać. Na razie wszystko jest w fazie planowania. W grę wchodzi spektakularny sukces, albo spektakularna klęska. Nie uznaję niczego pomiędzy.

 

Joanna Kłodawska