Relacja z wiosennej edycji MTC!

Podczas tej edycji Management Training Course nie brakowało nieoczekiwanych przygód, intensywnych szkoleń i wspaniałej zabawy. Przeczytajcie co ma do powiedzenia na ten temat Karolina, jedna z uczestniczek tego trzydniowego szkolenia :).

Nowym uczestnikom organizacji nigdy nie jest łatwo w życiu. Zwłaszcza, gdy pierwszy raz jadą na bardzo intensywne szkolenie z grupą nieznanych im osób. Każdy z nas kiedyś przez to przechodził, a ja znalazłam się po raz kolejny w takiej sytuacji 24 kwietnia, siedząc w autobusie linii 210 zmierzającym do miejscowości Łazy, gdzie odbyć się miało Management Training Course – trzydniowe szkolenie organizowane przez AEGEE-Kraków. Lekko zestresowana, ale i podekscytowana, czekałam na przygotowane dla nas atrakcje.

Nikt z 14 aeżaków (i mnie) nie spodziewał się, że pierwsza z nich spotka nas niedługo po wyjeździe z Krakowa. Zepsuty autobus! Zabawna panika, selfie z „miejscem wypadku”, perspektywa łapania autostopu albo plany zorganizowana kilkukilometrowej pieszej wędrówki to wspomnienia, których nikt z nas nie zapomni. Zwłaszcza, że zamiast tułania się z bagażami, zostaliśmy eskortowani do ośrodka… ciągnikiem! Czy to możliwe, aby po takim początku jakikolwiek wyjazd mógłby się nie udać?

Naładowani pozytywnymi emocjami, piękną pogodą i ciągnikowym wiatrem we włosach przyjechaliśmy do Jerzmanowic, gdzie czekała już na nas Kinga i Michał – koordynatorzy projektu. Chwila na zakwaterowanie i zaczynamy – gry integracyjne, pierwsze szkolenie, obiad, następne szkolenie, kolacja o 22:00 i pierwsza większa zabawa w stylu lat siedemdziesiątych.

Uczestnicy popisali się niezwykłą kreatywnością. Wśród stylizacji aeżaków niejeden współczesny projektant mody mógłby szukać inspiracji. Oczywiście nie było czasu na nudę, a impreza trwała do samego rana. Kto został do końca, mógł mieć niemałe problemy ze wstaniem na śniadanie, a pierwsze szkolenie w sobotę zorganizowane było już na godzinę ósmą.

Poprzedniego dnia dołączyli do nas trenerzy, m.in. z Poznania i Warszawy, a nasz weekend należał do nich. Uczestniczyliśmy w szkoleniach oraz warsztatach z Koordynacji projektem, Fundraisingu, Public Relations, Komunikacji, Negocjacji – nowym umiejętnościom nie było końca, a głowa pękała od nadmiaru wiedzy. Zaradzić temu mogły tylko przerwy na posiłki (bardzo smaczne posiłki, co warto podkreślić) oraz case’y – zadania grupowe, podczas których mogliśmy wysilić szare komórki, wykorzystać nowe informacje w kreatywny sposób oraz naładować akumulatory na kolejne szkolenia.

Wieczorem czekała na nas nagroda – mnóstwo świetnej zabawy w klimacie „Wonderland” w trakcie ogniska, podczas którego można było spotkać Alicję z Krainy Czarów czy Białą Królową. Po kilku godzinach powróciliśmy do swoich łóżek w cudownych humorach, aby następnego dnia sprostać nowym wyzwaniom – zwłaszcza, że czekało już na nas zadanie „Dragon’s Den”.

Musieliśmy przygotować niepowtarzalny projekt, przedstawić go w intrygujący sposób, a następnie przekonać potencjalnych sponsorów, że to właśnie w nas warto zainwestować. Powstały cztery trzyosobowe grupy, a każda z nich wykazała się oryginalnością i kreatywnością. Zadanie nie należało do łatwych, wymagało wykorzystania wiedzy ze wszystkich szkoleń, ale stanowiło także idealne podsumowanie całego wyjazdu – pokazało nam, ile się nauczyliśmy przez trzy dni. Pamiętajcie – najważniejszy jest feedback!

Słyszałam, że tegoroczny Management Training Course był dla niektórych z uczestników na szczycie listy najbardziej udanych aeżowych wyjazdów. Dla mnie był pierwszy i – jak do tej pory – faktycznie najlepszy ;). Trzy intensywne dni po brzegi wypełnione szkoleniami i integracją, które nauczyły mnie również tego, że można spać tylko trzy godziny, a pomimo to wciąż ma się chęć do pracy i rozwiązywania nowych case’ów. Nie bójcie się nowych wyzwań – ja podjęłam decyzję o wyjeździe zupełnie spontanicznie. I teraz jestem pewna, że jeżeli warto coś z kimś zaczynać, to na pewno z AEGEE-Kraków.

Karolina Grzegorzek