Rozkoszujemy się trudem!

Istnieje grupa ludzi, rzekłabym – ogromna grupa, która swojego życia nie widzi, bez kropli potu na czole, pełnego plecaka, górskich butów i łańcuchów. Ludzie tacy wracają wciąż i wciąż w góry, by smak podróży doprawić wysiłkiem i zmęczeniem. Przygoda! To po to tu idziemy!


Wysokie szczyty, ciężkie przejście, łańcuchy i umiejętności wspinaczkowe, ah! to jest coś, co kojarzy się z wakacjami. Polskie Tatry, tak bardzo różne, oferują każdemu z nas, jakiś niebanalny szlak.Można wspinać się na granice swoich możliwości, ale też można spokojnie spacerować w zaciszu myśli. Piękne widoki, są ukojeniem dla zmęczonych mięśni. Nie ma nic lepszego, niż spoglądać ze szczytu na wijące się sznureczki grani, płynące cienie chmur, bezkresne może nizin, nieokreśloną w granicach zieleń górskich łąk i pastwisk. Cóż to jest, zobaczyć domek, malutki jak szpilka, dostrzec na zanikającym horyzoncie tętniące życiem miasto, oddychać świeżym, czystym, wręcz „kłującym” powietrzem….

Góry, choć otwarte na turystów, nie są dla każdego, ale Ci, którzy znaleźli w nich pasję, cały rok czekają na ten jeden moment, na tę jedną chwilę – by znów czuć ból w udach, by znów poczuć ciężar plecaka, zarzucić ciężkie buty i ruszyć w świat – po wolność. Ale… mimo wszystko, najlepszym momentem – bezapelacyjnie – jest  ten czas, gdy zmęczony zasypiasz we własnym łóżku, a twoje nogi mówią: „DZIĘKUJĘ!”

/ Ruda