Idę na studia… i co dalej?

Przełomowy moment. Czas, który zapamiętam do końca życia. Wykorzystam każdą szansę, bo przecież świat stoi przede mną otworem i aż się prosi, żeby go poznać. Jest! Wymarzone studia! Pierwszy dzień, miesiąc, semestr…

Wersja pierwsza

Zawsze chciałem mieszkać w Krakowie. Wielkie, przepiękne miasto z ogromem możliwości. No i samo studiowanie – uniwersyteckie mury, nowi znajomi, imprezy na miasteczku. A październik jeszcze taki ciepły. Świetnie zaczyna się ten semestr!

Mija kilka tygodni. Wykłady stają się w sumie coraz nudniejsze i nie chce mi się po raz kolejny siadać do tego projektu. Sama teoria, na co mi się to potem przyda? Poszedłbym do pracy albo na staż, coś w zawodzie porobił… ale zajęcia rozwalają mi całe dnie, nikt mnie nie przyjmie na kilka godzin tygodniowo.

Dobra, jest początek grudnia, może bym się gdzieś zapisał? Do jakiejś organizacji studenckiej albo kółka na uczelni? Ale z drugiej strony tak w środku semestru zaczynać coś nowego – bez sensu. Jeszcze muszę przygotować te dwie prezentacje, a potem wreszcie święta. W nowym roku coś zacznę.

No nie zacznę, bo styczeń i sesja. Boże, ile tych egzaminów nam dali. A mogłem się uczyć przez cały semestr. Tylko że te przedmioty są nudne, po co mi takie rzeczy? Mówili – idź na uniwersytet, studiuj, korzystaj z tego czasu, bo jest najlepszy w całym życiu. Będzie fajnie, mówili.

Uff, jakoś przeszła ta sesja, udało się. Teraz ferie, wypocznę, nabiorę dystansu. Drugi semestr na pewno będzie lepszy, a i zacznę gdzieś działać. Kraków aż roi się od organizacji studenckich, kółek, klubów zainteresowań. Wykorzystam to!

Cztery miesiące później wmawiam sobie dokładnie to samo.

Wersja druga

Studia w Krakowie – mój największy dotychczasowy cel osiągnięty. Będzie się działo, zrobię coś ekstra! Na pierwszych zajęciach poznałem kolegę, który coś mi poopowiadał o szkoleniach, na których był i jakimś wyjeździe za granicę ze znajomymi w ramach organizacji. Brzmiało mega, muszę go dopytać o szczegóły.

 

Zaraz po zajęciach lecę na spotkanie informacyjne! Ten kolega, Marek, opowiadał o tych wszystkich ekstra rzeczach, które zrobił dzięki działaniu w organizacji studenckiej. Stwierdziłem, że i ja muszę zobaczyć, o co w tym chodzi. W końcu nie samymi studiami człowiek żyje. Skupię się na wykładach, skończę za trzy lata i co mi z tego zostanie?

Wiecie co? Ci ludzie są niesamowici! Nie spodziewałem się, że mogę spotkać tyle fascynujących osób w jednym miejscu i to jeszcze praktycznie w moim wieku. Kurczę, ja też mogę robić takie rzeczy.

Jest grudzień. Byłem na dwóch szkoleniach i zacząłem działać w jednym projekcie, robimy mega event w ten weekend. Wiecie co? Czuję, że robię coś sensownego. Co prawda momentami trochę mi ciężko pogodzić wszystko z zajęciami i wykładami, ale przycisnę przed sesją. W końcu czego się nauczę w praktyce, to moje. A teorię zawsze mogę nadrobić.

Zrobiliśmy sobie najlepszą integrację, na jakiej w życiu byłem! No świetnie można się z tymi ludźmi bawić. I zrobić coś konstruktywnego, pożytecznego. Tak naprawdę dopiero teraz rozumiem, co to znaczy studiować.

Co to znaczy studiować w Krakowie.

Dobra, zaczyna się styczeń, muszę siąść nad książkami, zerknąć w notatki. Trochę sobie odpuszczę, zdam sesję i zregeneruję się w ferie. A potem od marca zacznę znowu działać! Szykuje mi się koordynowanie ekstra projektu, po raz pierwszy w życiu. Trzymajcie za mnie kciuki!

Studia w Krakowie mogą mieć dwie wersje. Pierwszą wybierzesz i zrealizujesz bez problemu sam. Druga wersja czeka na Ciebie u nas, w AEGEE.

Wybór należy do Ciebie.