50 twarzy FRESH’a

Czy w ciągu trzech dni można przeżyć przygodę życia? Czy te same trzy dni wystarczą, aby stworzyć projekt na miarę zawodowców? Czy bycie nazywanym „świeżakiem” może napawać nas dumą? Czy można nazwać zupełnie obcych ludzi rodziną? I czy najbardziej nieśmiała osoba może spędzić całą noc tańcząc jak szalona na środku parkietu? Otóż odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi TAK. A właściwie odpowiedzią na wszystkie te pytania jest FRESH – miejsce gdzie dzieją się właśnie takie niesamowite rzeczy.

 

fot.: Szymon Podubny Photos

 

W swoim nie dość długim życiu nieraz byłam nazywana „nową” czy też „świeżakiem”. Zgadujecie pewnie, że to nic przyjemnego. No i macie racje. Bycie, tym który nic nie wie, jest zagubiony. Trochę jak małe dziecko. Tak właśnie było do czasu aż nie pojechałam na wyjazd z AEGEE. Nagle okazało się, że bycie nowym tak naprawdę oznacza wstąpienie do wielkiej rodziny, która bierze Cię pod swoje skrzydła. Stajesz się częścią czegoś większego, jesteś ważny i potrzebny. Tak właśnie poczułam się już na samym początku wyjazdu – miano FRESH’ynki zaczęłam nosić z dumą.

Wyzwań było mnóstwo, a grafik bardzo napięty. Cały dzień wypełniony szkoleniami kiedyś wydawałby mi się nie do przeżycia, ale nie tutaj. Tutaj z chęcią słuchałam każdego z nich, nie mogąc doczekać się kolejnego. Przyswajanie wiedzy i skupienie się podczas zajęć przychodziło mi z ogromną łatwością. Odkrywanie od podstaw każdej z działek – PR, HR, FR czy logistyka – było fascynujące i przygotowało nas do tworzenia własnych projektów, co też przez cały weekend robiliśmy. W grupach małymi kroczkami stworzyliśmy coś niesamowitego, z czego byliśmy naprawdę dumni. Pewnie zastanawiacie się czy to w ogóle możliwe, że istnieje takie idealne miejsce? A może czytanie o samych szkoleniach wydaje Wam się niezbyt interesujące? Na szczęście to tylko z jedno z oblicz FRESH’a.

fot.: Szymon Podubny Photos

 

Wieczorami miejsce, w którym przebywaliśmy zamieniło się w krainę zabawy. Imprezy tematyczne robiły furorę wśród wszystkich. Parkiet nieustannie wypełniali mistrzowie najróżniejszych stylów tanecznych. Byliśmy osobami o wielu twarzach podczas American Party czy Polish Night. Kreatywność niektórych naprawdę zaskakiwała. Byłam dość zszokowana kiedy wchodząc na sale widziałam chłopaka leżącego na podłodze, podającego się za autostradę a obok niego żółtą nowojorską taksówkę. Czasem w tle biegał więzień albo Donald Trump z Barackiem Obamą.

 

fot.: Szymon Podubny Photos

 

Nie zabrakło też Januszów i Karin w ilościach masowych. Sama wcieliłam się jednego wieczora w uroczą cheerleaderkę, a już następnego byłam Sebą – dresem, robiącym tatuaże na swoim własnym łóżku i uczącym się slangu „ludzi blokowiska”. Pewnie zastanawiacie się gdzie w tym wszystkim miejsce na sen i odpoczynek. No i tutaj pojawia się mały haczyk.

 

fot.: Szymon Podubny Photos

 

Muszę teraz złamać stereotypowe myślenie, że w plotki się nie wierzy. W niektóre z nich powinniśmy! To, że na FRESH’u nie ma miejsca na sen, to właśnie jedna z tych plotek, w które warto uwierzyć, o czym przekonałam się dopiero na własnej skórze. Okazało się, że są ludzie, którzy mają na tyle energii, żeby po całonocnym szaleństwie wstać rano i iść na rozmowę z potencjalnym sponsorem projektu, co więcej wynegocjować całkiem dobre warunki. W tym ja. Próby znalezienia miejsca na jakikolwiek sen były raczej stratą czasu. Kiedy przebrałam się w piżamę gotowa do snu o 4 nad ranem, po chwili przybiegał ktoś i wyciągał mnie z łóżka pod pretekstem zabawy w gry psychologiczne (dalej nie dają mi one spać po nocach). Zastanawia Was zapewne jak to możliwe, że aż tyle wydarzyło się w tak krótkim czasie? Też jestem w szoku.

Trzy dni stały się dla mnie nagle jednymi z najważniejszych dni w moim życiu. Na spotkaniu kończącym wyjazd płakałam tak bardzo, że nie mogłam złożyć nawet zdania. Niesamowite jak bardzo można związać się z ludźmi w tak krótkim czasie… jednak to nie był koniec, a raczej dopiero początek jednej, wielkiej i pięknej przygody, która wiele mnie nauczyła i niesamowicie zmieniła. Kto by pomyślał, że wezmę udział w konferencji prasowej przedstawiając projekt swojej grupy, albo że będę negocjować warunki współpracy z jakąś firmą – na pewno nie ja. Tymczasem okazało się, że nie tylko to zrobiłam, ale sprawiało mi to ogromną satysfakcję. Najcenniejsze doświadczenie to właśnie zaskoczyć samego siebie – przekroczyć własne granice. Rozmawiając z mamą przez telefon w drodze powrotnej na pytanie czy chodziliśmy po górach, odpowiedziałam – „ale po jakich górach?”. Taki właśnie jest FRESH – niesamowicie intensywny.

fot.: Szymon Podubny Photos

 

Odpowiadając na wszystkie pytania. Nieważne kim jesteś, co lubisz, skąd jesteś ani jaki jesteś – tutaj w AEGEE wystarczy, że po prostu JESTEŚ. Możesz być sobą i spełniać się w tym, w czym chcesz otrzymując 100% wsparcia.

Tak, możesz przeżyć przygodę życia w ciągu trzech dni. Tak, możesz stworzyć projekt na miarę zawodowców w ciągu tych samych trzech dni. Tak, bycie „świeżakiem” może napawać Cię dumą. Tak, obcy ludzie mogą stać się Twoją rodziną. I tak możesz spędzić całą noc tańcząc jak szalony na środku parkietu i bawiąc się do białego rana. To wszystko możesz, a nawet musisz i powinieneś zrobić właśnie na FRESH’u – Twojej inwestycji w siebie.

 

Klaudia Knap